Rockserwis.fm
Matecznik dźwięków niebanalnych
Przed chwilą
Za chwilę
Zaloguj się
O nas
Jak słuchać radia
Ramówka
Audycje
Ludzie
Co było grane
Podcasty
Gadżety
Wesprzyj nas
Wydarzenia
Koncerty
Recenzje
Relacje
Galerie

Recenzja

Sólstafir

Endless Twilight Of Codependent Love

06.11.2020

Ocena:
★★★★★★★★★

autorka:
Aleksandra Wojcińska

blog autorki:

https://miedzyuchemamozgiem.blogspot.com/

Wpływ na brzmienie danej płyty ma wiele czynników. Niejednokrotnie o jej ostatecznym kształcie decyduje otoczenie, w którym powstawała. Islandia jest jednym z najbardziej inspirujących miejsc na świecie, ze względu na swoje nieprawdopodobne walory krajobrazowe i wyjątkowy klimat. To ojczyzna wielu doskonałych, nietuzinkowych zespołów. Należy do nich grupa, która zmieniła oblicze muzyki metalowej, ukazując ją jako jedna z pierwszych z bardziej melancholijnej, atmosferycznej strony. Nowa płyta Sólstafir to kolejna przepiękna, międzygatunkowa podróż, która trafi w serca wrażliwych słuchaczy.

Mrok, energia, melancholia i nieuchwytne piękno - Sólstafir potrafią te elementy połączyć w sposób niezwykły, bilansując je tak, że podobają się wielbicielom różnych stylistyk. Na "Endless Twilight Of Codependent Love" znajdą coś dla siebie miłośnicy hard rockowych riffów, do których świetnie macha się głową, sympatycy ballad z przekazem, długich, niespiesznie rozwijających się form, post-rockowego malowania dźwiękami, hałaśliwych zgrzytów i black metalowych galopad. Krótko pisząc jest tu wszystko to, za co można pokochać ten zespół.

To album pełen kontrastów i znaczeń, kipiący od emocji. Jak zawsze został zagrany i zaśpiewany z maksymalnym zaangażowaniem, fantastycznie korespondując z wyspiarskim klimatem. Gdy słucha się tych dźwięków, w wyobraźni pojawiają się rozbijające się o fjordowe wybrzeże fale, bezkresne pustkowia i bezludne, zapierające dech malownicze pejzaże. Nostalgia i piękno zderzają się tu z mrokiem. Tak grać potrafią tylko muzycy Sólstafir.

Do gitar i bębnów dołączyły tu instrumenty smyczkowe, a chwilami nawet jazzujące melodie. Doskonale pasuje do nich język islandzki, któremu w ośmiu z dziewięciu kompozycji Aðalbjörn Tryggvason pozostał wierny. Choć w urokliwym "Her Fall From Grace" śpiewa po angielsku, nie burzy tym rewelacyjnego, tajemniczego klimatu, tak charakterystycznego dla muzyki grupy. Jest spójnie i bardzo ciekawie.

"Endless Twilight Of Codependent Love" to nie tylko jedna z najbardziej wyczekiwanych premier 2020 roku. To jeden z najciekawszych albumów mijających dwunastu miesięcy. Chwytliwy, a jednocześnie ambitny. Wielowarstwowy, lecz utrzymany w charakterystycznym dla zespołu stylu. Taki, który zostanie z odbiorcą na długo, zapewniając mu paletę muzycznych doznań i towarzysząc na dobre i na złe.

Używamy plików cookies w celu ułatwienia korzystania z naszej strony.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich wykorzystywanie.