Rockserwis.fm
Matecznik dźwięków niebanalnych
Przed chwilą
Za chwilę
Zaloguj się
O nas
Jak słuchać radia
Ramówka
Audycje
Ludzie
Co było grane
Podcasty
Gadżety
Wesprzyj nas
Wydarzenia
Koncerty
Recenzje
Relacje
Galerie

Recenzja

Maciej Meller

Zenith

18.09.2020

Ocena:
★★★★★★★★★★

autorka:
Aleksandra Wojcińska

blog autorki:

https://miedzyuchemamozgiem.blogspot.com/

Znacie go z Riverside i Quidam. Rozpoznacie go po oszałamiających, długich ciemnych kręconych włosach, delikatnym uśmiechu i gitarze. Skromny, sympatyczny, ciepły - taki jest Maciej Meller. Gra i tworzy od ponad dwóch dekad, zachwycając fanów własnym, wypracowanym przez lata stylem. Kocha to, co robi i udowadnia to na swojej pierwszej solowej płycie.

Solowa twórczość Macieja nie odbiega zbytnio od dokonań w ramach wspomnianych zespołów. Kompozycje trafią w gusta fanów Riverside, Stevena Wilsona, czy Pink Floyd. Znajdziecie tu urokliwe, pełne emocji solówki, melodyjne riffy, trochę balladowej melancholii i wilsonowskiego mroku, a także kilka zaskoczeń.

Nie byłoby "Zenith" bez pomocy przyjaciół i współpracowników. W większości utworów zaśpiewał Krzysztof Borek, który napisał również teksty. W nagraniach wzięli udział także Szymon Paduszyński, który wsparł Borka wokalnie w "Planie B", perkusista Łukasz Sobolak, klawiszowiec Łukasz Damrych i basista Robert Szydło.

Spośród albumowych kompozycji wyróżnia się "Knife", gdzie pięknie rozbrzmiewa partia fortepianu, budująca niepokojący klimat rodem z dokonań Muse z ery "Origin Of Symmetry" i "Absolution". Ciekawy jest też "Fox" z angażującą narracją, zgrzytami i pogwizdywaniami. Uwagę przykuwają też zmiany tempa. Singlowy "Frozen" porywa fantastyczną improwizacją gitary Macieja i wpadającym w ucho rytmem.

Warto zwrócić też uwagę na najdłuższy na płycie, płynący urokliwie "Trip", który Meller napisał wspólnie z Mariuszem Dudą. W tle pobrzmiewają tu pogłosy, postukiwania i niepokojące elektroniczne przestrzenie. Trochę tu art rocka, trochę eksperymentalności, a chwilami nawet jazzu. Całość zaś wieńczy akustyczna miniatura "Magic", brzmiąca bardzo ciepło, chwilami wręcz domowo.

To muzyka szczera i od serca, nieco nostalgiczna i taka, do której się chętnie wraca w chwilach, gdy potrzeba ciepła, bliskości, uczuć. Ta muzyka raczej nie trafi do osób lubiących odkrywać niesamowite połączenia i przekraczać gatunkowe granice. Spodoba się za to tym, którzy cenią tego typu gitarowe granie z emocjonalnymi liniami wokalnymi i odnajduje się w tych dźwiękach siłę.

Używamy plików cookies w celu ułatwienia korzystania z naszej strony.

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich wykorzystywanie.