logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje - LION SHEPHERD
Relacje - LION SHEPHERD
GALERIE - LION SHEPHERD


Pierwszą edycję imprezy o nazwie Prog in Park należy uznać za niezwykle udaną. Ale czy z takim składem mogło być inaczej? Pięć zespołów, pięć zupełnie różnych podejść do tematu muzyki progresywnej, pię& ...

więcej >

 
Gdy w 2015 roku zespół Lion Shepherd – formacja stworzona niejako na gruzach grupy Maqama – wydawał swój debiutancki album, narobił sporo zamieszania na rodzimej scenie rockowej. O płycie Hiraeth szybko zrobiło się głośno, bo zespół propon ...

więcej >

 
O pracach nad drugą płytą słyszeliśmy już od jakiegoś czasu i można śmiało powiedzieć, że wiele osób na ten krążek czekało. Po takim debiucie – nic dziwnego! To oczywiście sprawiało, że i oczekiwania były naprawdę duże. Czy grupie udało się je spełnić?

więcej >


XII edycja najsympatyczniejszego festiwalu lata czyli FESTIWALU INO-ROCK odbędzie się 24.08.2019.

Wystąpią:

ANATHEMA
Zespół od wielu lat należy do czołówki brytyjskiego rocka. Jego członkowie zaczynali muzyczną podróż jako pionierzy melodyjnej muzyki spod znaku heavy, by potem przekroczyć granice gatunków i już bez żadnych ograniczeń wzbogacać swoje brzmienie i badać nowe muzyczne terytoria.

Grupa powstała powstała w 1990 roku w Liverpoolu i bez wahania można ją nazwać formacją rodzinną. Trzon formacji tworzą bowiem bracia Vincent, Daniel i Jamie Cavanagh, którym towarzyszy przyjaciel z dzieciństwa John Douglas ze swoją siostrą Lee, niezwykle utalentowaną wokalistką.

Niezwykła sympatia grupy do naszego kraju powoduje, iż stosunkowo często u nas gości. Pod koniec sierpnia powróci po 10-letniej przerwie na festiwal Ino-Rock i na pewno dostarczy niezapomnianych emocji. 


ANTIMATTER
Nie ma drugiego takiego wokalisty jak Mick Moss. Obdarzony głębokim, bardzo poetyckim głosem, śpiewający z głębi serca poruszające teksty od ponad dwudziestu lat czaruje słuchaczy swoimi muzycznymi interpretacjami ludzkich emocji, doznań i przeżyć, ubarwiając je melodiami pełnymi mroku i mocy.

Antimatter został powołany do życia w 1998 roku w Liverpoolu przez Mossa oraz byłego basistę Anathemy Duncana Pattersona, gdy opuścił on zespół po wydaniu "Alternative IV".  Każda wizyta Antimatter w Polsce jest wyjątkowa także dzięki temu, że mimo długiego scenicznego stażu Mick Moss pozostaje w pełni sobą. Koncerty są formą podziękowania słuchaczom za wieloletnie wsparcie i okazją do spotkania z fanami, których artysta traktuje jak przyjaciół. Muzyk nie zabiega o nadmierny medialny rozgłos i nie promuje się na siłę. Od lat po prostu nagrywa świetne płyty, poruszając serca wrażliwych słuchaczy. Przed występami i po ich zakończeniu przechadza się po okolicy, nie uciekając od ludzi, dzięki czemu można bez problemu do niego podejść i zamienić kilka słów. To nie tylko wrażliwy na piękno artysta, lecz przede wszystkim bardzo miły i ciepły człowiek, z którym każda możliwość spotkania to prawdziwa przyjemność. Warto zawitać na jego koncert do Inowrocławia, by się o tym przekonać.

CRIPPLED BLACK PHOENIX
Ośmioosobowa grupa dowodzona przez multiinstrumentalistę i pomysłodawcę przedsięwzięcia Justina Greavesa, w ciągu piętnastoletniej kariery wydała osiem albumów studyjnych, powierzając w 2016 roku dystrybucję ostatnich swoich dokonań amerykańsko-francuskiej niezależnej wytwórni Season Of Mist.

Twórczość zespołu już od samego początku działalności sprawiała problem recenzentom, którzy próbowali przypisać ją do konkretnego gatunku muzycznego. Dominowały w niej rozbudowane kompozycje, w których post rockowe gitarowe ściany dźwięku ścierają się z progresywnymi solówkami, klawiszowymi przestrzennymi pejzażami, szczyptą elektroniki, psychodelii, stoner rocka, elementami folku i metalowymi galopadami, tworząc wielowarstwowe dźwiękowe opowieści, dotykające zarówno osobistych zagadnień dotyczących każdego człowieka, jak i globalnych problemów trapiących współczesną ludzkość.

W Inowrocławiu Greaves i przyjaciele zaprezentują przede wszystkim kompozycje z ubiegłorocznego wydawnictwa "The Great Escape". Ośmioosobowy skład gwarantuje bogatą, barwną paletę muzycznych doznań, sceniczną spontaniczność i świetną zabawę, o czym można było przekonać się w grudniu 2016 roku w warszawskiej Progresji, podczas koncertu promującego "Bronze". Czym muzycy zaskoczą tym razem dowiemy się już pod koniec sierpnia. 


LION SHEPHERD
Lion Shepherd tworzą Kamil Haidar (wokal), Mateusz Owczarek (gitara) i Maciej Gołyźniak (perkusja). Muzycy postanowili dać upust swoim emocjom i bez ograniczeń czerpać ze wszystkiego co fascynujące. Progressive, brzmienia world music, muzyka akustyczna, trans, rock, blues. Otwarte - eteryczne formy i pokręcone metra. Rockowe ciosy i protest songi. Zespół chłonie wszystko co go otacza. Ograniczenia i kunktatorstwo nie mają prawa głosu. Jest pasja, dzikość i adrenalina. Koniec z zamykaniem się w szablonach i definicjach. Bogate instrumentarium, ciągła praca nad brzmieniem, liczne eksperymenty i masa utalentowanych ludzi, którzy z zespołem nagrywają i pracują zarówno przy projektach muzycznych jak i wizualnych - to wszystko sprawia, że Lion Shepherd z każdą płytą rozwija swój własny, unikatowy styl i wizerunek, a ponadto staje się coraz większym wyzwaniem nawet dla swoich najwierniejszych słuchaczy.


JOANNA VORBRODT
Songwriterka, która przede wszystkim skupia się na dźwiękach i słowach. Do tego stopnia, że poznała "język duchów" i zaczęła w nim śpiewać (utw. Suelle). Świadoma muzycznie i wrażliwa na świat artystka słowa. Wokalistka o temperamencie perkusistki - w pełnym tego słowa znaczeniu.
Joanna śpiewa od zawsze. Jej utwór Obudź się. Warszawa znalazł się wśród nagrań debiutantów wybranych przez Piotra Kaczkowskiego z Programu III Polskiego Radia i zamieszczonych na płycie Minimax Pl 6 (2011).


24 sierpnia 2019 Teatr Letni INOWROCŁAW start - godz. 16:30

Ceny biletów: 159,00zł (do 30.06.2019) // 169,00zł (od 1.07.2019)


Sprzedaż biletów: bilety będą dostępne na www.rockserwis.pl (bilety kolekcjonerskie) oraz w salonach EMPiK, Media Markt i Saturn, punktach sprzedaży Ticketmaster (www.ticketmaster.pl) i Eventim (www.eventim.pl) na terenie całego kraju. W Inowrocławiu - w sklepie muzycznym Forte oraz w Kujawskim Centrum Kultury.

Ino-Rock Festival to cykliczna impreza, która po raz pierwszy odbyła się w 2008 roku z inicjatywy Kujawskiego Centrum Kultury i muzyków z grupy Quidam, przy znaczącym wsparciu (i poparciu) Prezydenta Miasta Inowrocławia. Od 2009 współorganizatorem festiwalu jest Rock-Serwis Piotr Kosiński. Koncerty festiwalowe odbywają się w Teatrze Letnim w samym sercu Parku Solankowego. Do udziału w festiwalu zapraszani są wykonawcy niekoniecznie zbieżni stylistycznie, jednak trafiający swoją twórczością do wrażliwych słuchaczy o otwartych umysłach. Obok uznanych gwiazd pojawiają się debiutanci i artyści niszowi.

Podczas dotychczasowych dziesięciu edycji festiwalu, publiczność miała okazję podziwiać w akcji następujących wykonawców: Steve Hackett Band, Fish, Hawkwind, Focus, Anathema, Brendan Perry, Riverside, Lacrimosa, Pain Of Salvation, Gazpacho, Tim Bowness, Anekdoten, Soup, Dungen, IQ, Motorpsycho, Mystery, Mostly Autumn, Anglagard, Agusa, Ozric Tentacles, Iamthemorning, Nino Katamadze & Insight, Nosound, Airbag, Haken, The Pineapple Thief, Bjorn Riis Band, Soen, Wolf People, Meller Gołyźniak Duda, Amarok, Collage, Quidam, Indukti, Lizard, Tune, Believe, Millenium, Osada Vida, After, Votum, Hipgnosis, Soma White, State Urge, Lebowski i hipiersoniK.

noty biograficzne Crippled Black Phoenix i Antimatter opracowała: Aleksandra Wojcińska

więcej >

10 lutego w warszawskiej Progresji zobaczymy na scenie specjalny koncert Amaroka z Colinem Bassem, a oprócz tego: Lion Shepherd, Gallileous, Coogans Bluff.

Szósta edycja Warsaw Prog Days będzie obfitowała w wiele niespodzianek. Przede wszystkim na scenie pojawi się Colin Bass, brytyjski progresywny muzyk rockowy, basista, członek legendarnej grupy Camel. Wystąpi razem z grupą Amarok ze specjalnie przygotowanym materiałem.

Colin Bass i Amarok to połączenie artystycznych sił, dzięki któremu będziemy mieli okazję odkryć na scenie nową muzyczną przestrzeń. Pomysł na wspólny występ nie wziął się z próżni. Historia współpracy Bassa z Amarokiem sięga roku 2002, kiedy to młody i nieznany multiinstrumentalista Michał Wojtas nawiązał kontakt z basistą grupy Camel i zaprosił go do udziału w nagraniach swojej drugiej płyty. W ramach tej współpracy Colin wykonał kilka utworów, które ukazały się na płycie Neo Way, Michał natomiast uczestniczył w nagraniach solowej płyty Bassa – In the Meantime.

Przy tworzeniu nowej płyty Amarok ponownie zaprosił do współpracy Colina Bassa. Efekty tej współpracy będziemy mogli sprawdzić na żywo podczas Warsaw Prog Days. Na pewno usłyszymy m.in. wyjątkowe wspólne wykonanie utworu Nuke!

Oprócz występu wspólnego z Colinem, Amarok zagra także swój oddzielny koncert, na którym zaprezentuje między innymi materiał z nowej płyty Hunt, albumu, który został bardzo wysoko oceniony nie tylko w Polsce, ale i na świecie.

To nie wszystkie niespodzianki muzyczne tego wieczoru. Na scenie zostaczymy także Lion Shepherd, którzy podbijają ostanio stacje radiowe, energetyczny Gallileous i szalonych rockandrollowych berlińczyków z Coogans Bluff.

Bilety do nabycia na stronach progresja.com oraz eventim.pl oraz stacjonarnie w sieci sklepów: Empik, Saturn, Media Markt

Cena: 75 zł w przedsprzedaży i 85 zł w dniu koncertu

więcej >

Arkadiusz Meller: Na początku chciałbym Wam pogratulować: wasza debiutancka płyta znajduje się wśród pięciu najlepiej sprzedających się płyt w Polsce, a w tym tygodniu od Drezna zaczynacie, wspólnie z Riverside, trasę europejską. Chciałoby się powiedzieć, że historia zatoczyła koło, gdyż doskonale pamiętam Wasze koncerty u boku Riverside w ramach trasy „New Generation Tour”, ale wtedy występowaliście pod inną nazwą… Jak długą drogę przeszliście grając w Maqama do chwili obecnej?
Kamil Haidar: Serdeczne dzięki! Sami jesteśmy tym trochę zaskoczeni, ale cieszymy się, że tak się to wszystko układa. To prawda - historia zatoczyła piękne koło, chociaż nie do końca, bo uważam, że mimo iż z nowym zespołem, nową koncepcją muzyczną to kontynuujemy naszą drogę muzyczną, wykorzystujemy wcześniej zdobyte doświadczenie. Tak naprawdę to tamta trasa pchnęła nas w kierunku Lion Shepherd. Odpowiedziałem sobie na pytanie do czego dążę, czego oczekuję od siebie jako artysty oraz od innych. I tak wkroczyliśmy z Mateuszem w nowe rejony, które w Maqamie przestały się mieścić. Poza tym chciałem zostawić bagaż tamtego zespołu, ludzi którzy się przez niego przewinęli, a nie pozostawili po sobie fajnych wspomnień. Chciałem być uczciwy wobec słuchaczy, nie uśmiechało mi się serwowanie im kolejnego zespołu z ciągle wymienianymi muzykami. To nie jest moja definicja zespołu, z którym można się identyfikować. Tak więc jesteśmy tu i teraz jako Lion Shepherd i to dopiero początek!

Co oznacza tytuł płyty „HIRAETH”, bo nie jest to termin powszechnie znany.
To walijskie słowo oznacza tyle co nostalgia, tęsknota za tym co minęło. Nadszedł w pewnym momencie w moim życiu czas na podsumowanie. Takie okresowe nie jakiś ostateczne. Dużo na tej płycie jest wątku przemijania, postrzegania siebie jako indywidualności w zunifikowanym świecie, dużo nostalgii. Na „Hiraeth” wpadłem zanim zaczęliśmy pracę nad płytą, ale akurat w momencie kiedy zacząłem pisać teksty. Świetnie się złożyło.

Na debiucie udało Wam się zachować balans między rockiem progresywnym a world music. Czy był to świadomy zabieg czy był to wynik Waszych inspiracji muzycznych?
Myślę, że z jednej strony to świadomy balans, ale z drugiej to obraz tego czym się pasjonujemy. A z Mateuszem świetnie się uzupełniamy, bo bardzo często są to kompletnie odległe rzeczy. Ale wzajemny szacunek i tolerancja oraz przede wszystkim „otwarta głowa” pozawalają na robienie takich mikstur jak „Hiraeth”. Nie dywagowaliśmy nad żadnym utworem na etapie szkicu. Po prostu je graliśmy, dopracowywaliśmy. Pamiętam jak przyszedł mi do głowy kaprys pt. „zróbmy cover Madonny, ale po naszemu”. I go nagraliśmy sobie dla zabawy, w bardzo orientalnej, mrocznej wersji. Nie ujrzał światła dziennego. Ale bawiliśmy się przy tym doskonale. I to jest esencja - więcej robić mniej gadać. To była najbardziej ekscytująca podróż muzyczna jaką kiedykolwiek odbyłem.

Opowiedz coś więcej o gościach na Waszej płycie, bo pochodzą oni z różnych zakątków świata i tym samym nadają płycie specyficznego, orientalnego wymiaru.
Jeśli chodzi o muzyków biorących udział w nagraniu, to w zasadzie poza nami pojawili się sami goście, bo ten zespół to póki co duet. Na pewno cieszę się ze współpracy z Rasm al Mashan oraz Jahiarem Iranim. Bardzo mi na tym zależało i nie powiedzieliśmy ostatniego słowa. Ale fantastycznie sprawdzili się Wojtek Ruciński oraz Sławek Berny, którzy uzupełnili nas jako sekcja rytmiczna i nagrali z nami całą płytę. Fantastyczne solo na harmonijce zagrał brat Mateusza - Samuel Owczarek, który jest mistrzem tego instrumentu. Oprócz nich wspomógł nas również Radosław Kordowski, współproducent płyty i realizator, który zagrał na Hammondzie.

Teledysk do utworu „Lights out” był pokazywany na festiwalach filmowych i spotkał się z życzliwym przyjęciem ze strony twórców filmowych. Czy możesz rozwinąć ten wątek?
To prawda. „Lights Out” dostał się na festiwal w Berlinie i w Stanach. Generalnie mamy dużą ambicję kiedyś popracować przy filmie i taką okazję stworzyliśmy sobie podczas pracy nad tym video. Tak naprawdę postawiliśmy przed reżyserem i operatorem zadanie, aby potraktowali nasz utwór jako ścieżkę dźwiękową do pewnej historii. Nie chcieliśmy by był to klasyczny teledysk.

Jako że czeka Was trasa europejska to czym różnią się koncerty grane dla polskiej od tych zagranicznych?
W zasadzie nie ma wielkich różnic. Zarówno w Polsce jak i w Europie słuchacze tego typu muzyki to bardzo otwarci i fajni ludzie. Na pewno nie odstajemy jeśli chodzi o poziom produkcji koncertów. Mimo wszystko na Zachodzie ludzie podchodzą do nas z większą ciekawością. Tutaj myślę jesteśmy „swojskim” zespołem. Za granicą jesteśmy trochę egzotyczni.

Czy w 2016 roku planujecie większą trasę koncertową w Polsce?
Bardzo na to liczymy. Co prawda trwają już rozmowy na temat przyszłorocznych koncertów za granicą, myślimy też o przerzuceniu mostów za wschodnią granicę, marzy mi się zagrać w Azji. Ale w pierwszej połowie roku chciałbym zagrać kilka koncertów w Polsce. Mam nadzieję, że to się wszystko fajnie złoży.

Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia.

więcej >

^ do góry

...

patronaty



partnerzy