logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje - 2019
Bałem się tej płyty. Bałem się jak diabli. Skąd się wziął ten strach? No cóż, grupa po siedmiu latach wydawania muzyki w Earache przeniosła się do wielkiej wytwórni. Choć bezpośrednim wydawcą jest Low Country Sound, czyli mały l ...

więcej >

 

Siena Root to zespół pod każdym względem nietuzinkowy. Formacja, która powstała przeszło 20 lat temu, nigdy nie podążała za modami, nigdy nie chciała być na czasie, nigdy też nie zamierzała niczego udawać. Nagrywają starymi metodami, analogowo, podróżują często swoim wiekowym, hipisowskim autokarem, wyglądają jak wyjęci z zupełnie innej muzycznej epoki, a do tego przekaz wizualny i muzyczny grupy są niezwykle spójne. Trudno też nazwać format działania tej formacji typowym. Od samego początku po dziś dzień trzon Siena Root stanowi sekcja rytmiczna Sam Riffer / Love Forsberg. Długi czas zespół funkcjonował, skupiając wokół tego trzonu całą grupę przyjaciół, którzy pojawiali się, znikali, czasem zostawali na dłużej, a czasem wpadali gościnnie tylko na koncerty lub na nagrania jednego albumu. W zasadzie nigdy nie było wiadomo, czego oczekiwać po kolejnej płycie i trasie koncertowej szwedzkiej formacji. Od kilku lat skład zespołu nieco się ustabilizował. Obok Riffera i Forsberga grupę tworzą obecnie gitarzysta Matte Gustavsson i niezwykle ceniony mistrz Hammondów Erik Petersson. Jedynie za mikrofonem wciąż zachodzą zmiany. Obecnie od ponad roku z grupą koncertuje wokalistka Lisa Lystam, dzięki której podczas koncertów na pierwszy plan częściej wysuwają się blues-rockowe elementy brzmienia grupy.

To jednak tylko jedna z muzycznych twarzy formacji, która w swojej twórczości od zawsze łączyła klasyczne rockowe i blues-rockowe granie z elementami psychodelii czy muzyki raga. Jest to absolutnie wybuchowa mieszanka, także w wersji koncertowej, o czym niestety polscy fani przez lata nie mieli okazji się przekonać. Po raz pierwszy grupa odwiedziła nas dopiero w marcu 2017 roku, dając w naszym kraju trzy znakomicie przyjęte koncerty. Był to początek niezwykle udanej znajomości, bo zespół wrócił już rok później, a teraz zajrzy do nas po raz trzeci, tym razem na dwa występy. 14 marca grupa zagra w Ośrodku Kultury Andaluzja w Piekarach Śląskich, zaś dzień później w The Dubliner Irish Pub w Poznaniu. Zespół prezentuje na żywo materiał z różnych okresów swojej działalności, a jest z czego wybierać, bo formacja wydała do tej pory sześć znakomicie przyjętych płyt. Spodziewajcie się zarówno zwartych, mocnych, rockowych numerów, jak i być może nawet kilkunastominutowych instrumentalnych, odlotowych improwizacji.

ceny biletów:
Piekary Śląskie:
styczeń/luty – 35 zł
marzec – 45 zł
natomiast w dniu koncertu – 55 zł

Poznań:
25zł (studenckie) i 45zł (normalne)

Bilety do nabycia m.in. przez strony bilety24.pl, okandaluzja.pl, oskar-cd.com.pl oraz w miejscach koncertów.

więcej >

74-letni były wokalista grupy Yes zapowiedział premierę albumu 1000 Hands: Chapter One na 31 marca. Nie byłaby to wiadomość z gatunku sensacyjnych, gdyby nie to, że Anderson rozpoczął prace nad tym krążkiem około 30 lat temu. Produkcją płyty zajął się Michael Franklin, który jako muzyk lub producent współpracował z takimi artystami jak Rick Wakeman, Patrick Moraz czy Edgar Winter. Na 15. solowym albumie Andersona znajdzie się 10 kompozycji. Płyta ukaże się na kompakcie, winylu i w formacie cyfrowym.

Historia tej płyty, początkowo zatytułowanej Uzlot, rozpoczęła się 30 lat temu. W pierwszych etapach pracy Andersona wspomagali inni muzycy znani z Yes - Alan White i nieżyjący już Chris Squire. W późniejszym stadium prac Anderson i producent Michael Franklin zaprosili do pomocy całe zastępy znanych muzyków, stąd tytuł płyty - 1000 Hands. "To jedna z najlepszych płyt, jakie nagrałem", mówi Anderson. "Stworzenie niektórych albumów zajmowało mi sporo czasu, ale nigdy wcześniej nie wybrałem się w aż tak długą muzyczną podróż. Powiedzieć, że ukończenie tej płyty trochę mi zajęło, to jakby nic nie powiedzieć. Ale jestem niezwykle podekscytowany, że w końcu się udało i fani będą mogli posłuchać tych nagrań".

Anderson ukończył prace na Florydzie pod okiem Michaela Franklina. Na płycie pojawi się wielu gości, m.in. Steve Howe, Ian Anderson, Steve Morse, Billy Cobham, Chick Corea, Rick Derringer, Bobby Kimball, Robby Steinhardt, Pat Travers, Jonathan Cain czy Jean-Luc Ponty.

Ostatnim jak do tej pory solowym albumem Andersona był wydany w 2011 roku krążek Survival & Other Stories. W ostatnich latach Anderson wydał koncertówkę pod szyldem AndersonPonty Band a także studyjny album z Roine Stoltem, gitarzystą Transatlantic i The Flower Kings.

więcej >

15 lutego ukaże się najnowszy studyjny krążek norweskiej formacji Motorpsycho. Album zatytułowany będzie The Crucible i pojawi się na winylu, kompakcie oraz w formacie cyfrowym. Grupa wyjaśnia, że tytuł ten oznacza trudny test lub sytuację, w której pewne siły sprzymierzają się, by doprowadzić do rozwoju i zmiany.

Według zapewnień muzyków The Crucible wywodzi się z miejsca, w którym zespół był na płycie The Tower, lecz szybko podąża własną ścieżką, nie jest to zatem ciąg dalszy płyty poprzedniej. Zespół zapowiada, że jak zwykle będzie to muzyka trudna do jednoznacznego zaklasyfikowania. "To nie prog rock, to motorpsychodelia!".

The Crucible powstał w Monnow Valley Studios w Walii w sierpniu 2018 roku. Album nagrali Hans Magnus Ryan (gitary, wokal), Bent Sæther (bas, wokal) i Tomas Järmyr (perkusja). Produkcją płyty wraz z członkami grupy zajęli się Andrew Scheps i Deathprod. Płyta ma być znacznie krótsza od niezwykle ciepło przyjętej podwójnej poprzedniczki, ale nie mniej ambitna muzycznie.

Założona w 1989 roku w Trondheim formacja ma już na koncie ponad 20 albumów studyjnych, kilkanaście EP-ek i kilka płyt koncertowych. Zespół w ostatnich latach dwukrotnie koncertował w Polsce, m.in. porywając słuchaczy podczas Ino-Rock Festival 2015.

więcej >

Poznaliśmy artystów, którzy wystąpią w charakterze supportów podczas Marillion Weekend - Poland.

W piątek 12 kwietnia na scenie klubu Wytwórnia pojawi się Gleb Kolyadin z zespołem. Gleb to na co dzień połowa zdobywającego coraz większą popularność duetu Iamthemorning, który w 2017 roku wystąpił na Ino-Rock Festival. W Łodzi zaprezentuje materiał ze swego solowego albumu, na którym gościnnie pojawili się Gavin Harrison (King Crimson / Porcupine Tree), Nick Beggs (Steven Wilson), Theo Travis (Robert Fripp / Steven Wilson), Mick Moss (Antimatter), Jordan Rudess (Dream Theater) oraz ...Steve Hogarth!

To nie jedyny łącznik z inowrocławskim rockserwisowym festiwalem. W sobotę 13 kwietnia przed Marillion wystąpią znani i kochani w Polsce Norwegowie z zespołu Gazpacho, którzy byli gwiazdą tegorocznej edycji Ino-Rock Festival. W tym roku grupa wydała niezwykle ciepło przyjęty album Soyuz. Mają na koncie dziesięć płyt studyjnych, a ich twórczość często porównywana jest właśnie do muzyki Marillion.

W niedzielę 14 kwietnia przed koncertem Marillion wystąpią panowie z... Marillion. Jednak w tej części wieczoru nie będą grali, a rozmawiali z fanami. Zapowiada się niezwykle intrygujące spotkanie.

Przypominamy, że bilety na trzydniową imprezę możecie kupić w sklepie rockserwis.pl

więcej >

Potwierdziły się podawane przez nas kilka miesięcy temu informacje o nowych nagraniach Dead Can Dance. Duet zapowiedział premierę pierwszej od sześciu lat płyty. Album Dionysus ukaże się 2 listopada i zostanie wydany zarówno na kompakcie, jak i na winylu. Dostępny będzie także okazały boks zawierający obie wersje.

To jednak nie koniec wieści z obozu grupy. Na maj i czerwiec przyszłego roku zapowiedziano trasę koncertową po Europie. Duet odwiedzi kilkanaście krajów, w tym Polskę. 21 i 22 czerwca Dead Can Dance wystąpią na warszawskim Torwarze.

Choć w ostatnich latach pojawiały się z obozu brytyjsko-australijskiego duetu informacje, że można liczyć na nowe nagrania Dead Can Dance w przyszłości, chyba niewielu fanów miało nadzieję, że doczekamy się następcy wydanego w 2012 roku albumu Anastasis. W końcu była to pierwsza płyta DCD od 16 lat, a i od jej wydania mijały szybko kolejne lata, w trakcie których w obozie formacji panowała cisza. W międzyczasie swój nowy album wydała Lisa Gerrard, a Brendan Perry pojawił się gościnnie na zeszłorocznej płycie Oliviera Mellano.

Prace nad nowym albumem trwały w kultowym studiu Abbey Road. Niektórzy wątpili, czy ta chwila nadejdzie, zwłaszcza gdy Perry sprzedał w 2015 roku swoje studio nagraniowe. Nowa płyta będzie dziewiątym krążkiem w dorobku tej uwielbianej w naszym kraju formacji, która powstała w 1981 roku. W 1998 roku muzyczne ścieżki duetu rozeszły się, ale Perry i Gerrard wracali wspólnie na scenę w 2005 i 2011 roku. Zaplanowane na przyszły rok koncerto to pierwsza okazja, by zobaczyć Dead Can Dance na żywo od 2013 roku. Trasa zatytułowana jest "A Celebration - Life & Works 1980-2019", co może sugerować, że oprócz materiału z nowej płyty, usłyszymy bardzo przekrojowy repertuar.

więcej >

Formacja Aerosmith ogłosiła, że w od kwietnia do lipca przyszłego roku zagra serię koncertów w Las Vegas. Panowie dołączą tym samym do coraz dłuższej listy wielkich rockowych formacji, które skusiły się na tzw. "rezydencję" w jednej z koncertowych miejscówek amerykańskiej stolicy hazardu.

Seria koncertów została nazwana Deuces Are Wild: The Las Vegas Residency. Zespół wystąpi 18 razy na scenie sali widowiskowej hotelu Park MGM. Hotel znajduje się w samym sercu miasta, zaś sala może pomieścić 5200 widzów. Pierwszy z zaplanowanych koncertów odbędzie się 6 kwietnia. W sumie zespół w kwietniu zagra dziewięciokrotnie, a następnie powróci na kolejną turę koncertów w drugiej połowie czerwca i na początku lipca. Sprzedaż biletów rusza na dniach i jeśli ktoś miałby ochotę zobaczyć legendy rocka w takiej scenerii, nie powinien zwlekać z zakupem.

Aerosmith to kolejny z wielkich zespołów rockowych, które zdecydowały się na podobny krok. Dawniej Las Vegas kojarzyło się raczej z występami artystów sceny pop, a tłumy do tamtejszych sal koncertowych zlokalizowanych w hotelach i kasynach przyciągały takie nazwiska jak Elvis Presley czy Tom Jones. Jednak od jakiegoś czasu również fani muzyki rockowej nie mogą narzekać na brak atrakcji. W ostatnich latach na serie koncertów w Las Vegas decydowali się choćby The Who, Guns n' Roses i Def Leppard. Można się spodziewać, że podobnie jak dwie ostatnie formacje, również Aerosmith postanowią upamiętnić te występy w formie wydawnictwa koncertowego.

Grupa rozpoczęła w zeszłym roku trasę Aero-Vederci, Baby, jednak zapowiedziała od razu, że nie zamierza jeszcze kończyć działalności, a "pożegnalna" trasa może równie dobrze potrwać nawet pięć lat. Serią koncertów w Las Vegas zespół rozpocznie świętowanie przypadającego na 2020 rok półwiecza działalności. Aerosmith mają na koncie 15 albumów studyjnych, a ich płyty sprzedały się w nakładzie ponad 150 milionów egzemplarzy. Wyłączając kilkuletni rozbrat z gitarzystami na początku lat 80., zespół istnieje w zasadzie od samego początku w niezmienionym składzie.

więcej >

^ do góry

...

patronaty



partnerzy