logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje
BIGELF
Into The Maelstrom
4.03.2014
Ocena:
  • Amerykanie z Bigelf to jedna z najrzadziej nagrywających albumy kapel rockowych. Powstali w 1991 roku w Los Angeles i właśnie wydali swój 4 krążek. Czy chociaż niewielka ilość nagrań przekłada się na ich wysoką jakość? Niestety nie bardzo. Odnoszę wrażenie, że wszystko, co panowie mieli do przekazania, zawarli na niezłym albumie Hex z 2003 roku. Potem było już gorzej i nowa płyta niewiele zmienia. To nadal stylowe, progresywno-metalowe granie zorientowane na klasyczny hard rock lat 60/70, lecz poszczególnym utworom brak wyrazistości - tego elementu, który kiedyś cechował nagrania ich idoli z Black Sabbath. Chociaż więc do zespołu dołączył nie lada wirtuoz, bo sam Mike Portnoy, ex-bębniarz Dream Theater, muzyka pozostała podobna do tej z ostatniego krążka Cheat The Gallows sprzed 6 lat.

    Jeśli kogoś to rajcowało, będzie miał jeszcze większą frajdę i tym razem, bo płyta Into The Maelstrom jako całość jest lepsza, aczkolwiek do Hex nie dorasta. Wtórność kompozycji nie jest wadą, bo inspirację z Sabbathów czerpią tysiące zespołów - pytanie brzmi, co kto z tym robi. Bigelf robi niewiele. Można tu zresztą dostrzec też sporo innych naleciałości (z glam rockiem T.Rex czy przebojowością ELO na czele albo Beatlesami np. w Already Gone) i to dobrze, bo nagrania są pozornie przebojowe - dobrze się tego słucha, tylko że po kilkunastu minutach robi się zwyczajnie nudno. Chciałem polecić któreś utwory, ale nie jestem w stanie wybrać. Wszystkie są niemal identyczne. Ewentualnie Mr. Harry McQuhae... i Control Freak jako potencjalny hit. Może po prostu Amerykanie za wiele wepchnęli do jednego wora i wyszło z tego danie, które syci już po kilku kęsach? Skonsumowanie całości może być ciężkostrawne. Jednak warto dotrwać do końca, bo tam właśnie znajduje się najlepszy kawałek, taka kwintesencja całego albumu - ITM trwa ponad 8 minut, zawiera w pigułce wszystko, co wcześniej słyszeliśmy, z orientalnym wstępem, uroczymi chórkami, pieknie brzmiącym melotronem, zmianami tempa i hardrockowymi riffami gitarowymi pod koniec. Gdyby reszta była tak dobra...
autor: SŁAWEK ORSKI, TOCOKOCHAM.COM

LISTA UTWORÓW

  • CD 1:
  • 1. Incredible Time Machine
  • 2. Hypersleep
  • 3. Already Gone
  • 4. Alien Frequency
  • 5. The Professor & The Madman
  • 6. Mr. Harry Mcquhae
  • 7. Vertigod
  • 8. Control Freak
  • 9. High
  • 10. Edge Of Oblivion
  • 11. Theater Of Dreams
  • 12. ITM: Detination Unknown / Harbinger Of Death / Memories
  • .
  • CD 2:
  • 1. Control Freak (Freak Mix)
  • 2. Control Freak (Remix)
  • 3. Alien Frequency (Remix)
  • 4. Hypersleep (Demo)
  • 5. Mr. Harry McQuhae (Demo)
  • 6. Alien Frequency (Demo)
  • 7. Theater Of Dreams (Demo)

tagi: BIGELF / ROCK / RECENZJA

...

patronaty



partnerzy