logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje
QUIDAM
Alone Together (super jewel edition)
5.11.2007
  • Zwykle (pozostawiając to innym) nie biorę się za ocenianie płyt polskich wykonawców. I proszę mi wierzyć – nie robię tego, bo jestem jednym z tych, co cudze chwalą, a swego nie znają, ani też, bo kiedyś sobie wmówiłem, że nasi są niewiele warci, lecz dlatego, iż mając możliwość napisania miesięcznie zaledwie o dwóch CD (pojawiają się przecież drukowane na przemian z omówieniami DVD), staram się zawsze, zarekomendować najlepsze albumy ze wszystkich, jakie w danym okresie pojawiły się na świecie. Przy takim założeniu (a więc przy tak wielkiej konkurencji) zazwyczaj ciężko mi znaleźć na polskim rynku na tyle wartościowe pozycje, aby mogły skutecznie walczyć o miano najciekawszego krążka ostatnich dni (czy tygodni) na Naszym Globie. Skąd zatem decyzja, aby polecić dziś płytę Quidamu? Odpowiedź jest prosta: - Bo jest naprawdę świetna!
    Abstrahując od muzyki, już sama okładka "Alone Together" sprawia, że warto zwrócić szczególną uwagę na to wydawnictwo. Dawno bowiem (i to wcale nie tylko u nas) nie pojawiła się obwoluta (bo w takową jest dodatkowo opakowana ta publikacja), która zrobiłaby na mnie aż tak silne wrażenie. Na pierwszy rzut oka bowiem, można pomyśleć, że jest na niej umieszczona (świetna technicznie) reprodukcja jakiegoś dotąd nieznanego obrazu nieżyjącego już Zdzisława Beksińskiego. Podobny styl, podobny nastrój i podobna (wspaniała) wyobraźnia! Dopiero po przejrzeniu książeczki dowiedziałem się, że jej autorem jest student jednego z artystycznych wydziałów University Of Central England w Birmingham - Michał Florczak. Brawo!
    Zanim pozachwalam najnowsze dzieło Quidamu telegraficznie przypomnę, że korzenie formacji sięgają 1991 r., kiedy to w Inowrocławiu pojawiła się grupa Deep River. W cztery lata później zespół zmienił styl (z blues-rocka na rock progresywny) i nazwę na obecną. W pierwszych latach działalności jego wokalistką była delikatnie śpiewająca Emilia Derkowska. W 1996 r. pojawił się fonograficzny debiut grupy –longplay "Quidam". Po odejściu Emilii w 2003 r., nowym głosem Quidamu został Bartosz Kossowicz, który śpiewa w nim do dziś.
    "Alone Together". Ten (o ile dobrze policzyłem) już ósmy album Quidamu, to logiczne rozwinięcie tego, co dotąd było kojarzone z jego szyldem, bo na krążku znalazł się solidny i (co ważniejsze) nowocześnie potraktowany ambitny rock. Muzyka, którą zwykło się szufladkować jako progresywną. Tyle tylko, że dziś tak określa się zarówno dzieła Porcupine Tree, Marillion i np. Camelu. A przecież każda z tych formacji grała i gra inaczej. Stąd sądzę, że więcej wyjaśni uznanie nowego dzieła Quidamu za oryginalną wypadkową melancholii zespołu Hogartha, dramaturgii grupy Wilsona i (dzięki partiom fletu) liryzmu bandu Latimera.
  • Potężną bronią "Samotnych razem" jest też idealna zwartość brzmieniowa pomieszczonego na niej materiału (grają swoje po swojemu) i zaskakująca klasa (dotąd wydawał mi o wiele mniej utalentowany) śpiewu Kossowicza. Jest (gdy trzeba) cudnie depresyjny, a (gdy trzeba) mocno ekspresyjny.
    Na koniec muszę jeszcze koniecznie pochwalić pozostałych muzyków Quidamu – to już zawodowstwo - i wyjaśnić, że w tej recenzji nie padł tytuł żadnego utworu z "Alone Together", bo żaden, nie lepszy od pozostałych! Bardzo równy krążek.

autor: Jerzy Skarżyński, DZIENNIK POLSKI

LISTA UTWORÓW

  • 1. different 3:16
  • 2. kinds of solitude at night 6:00
  • 3. depicting colours of emotions 10:18
  • 4. they are there to remind us 7:49
  • 5. of illusions 8:04
  • 6. we lost 8:26
  • 7. one day we find 6:46
  • 8. we are alone together... 8:20
  • P.S.
  • 9. ... but strong together 4:25

tagi: QUIDAM / ALONE TOGETHER

...

patronaty



partnerzy