logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje
FLOWER KINGS, THE
Paradox Hotel (2CD)
27.03.2006
  • Ponieważ od chwili swojego powstania, czyli od końca lat 60. ubiegłego wieku, rock progresywny był najambitniejszym z nurtów muzyki nie poważnej, to wymagania stawiane jego przedstawicielom były zawsze najwyższe. Dlatego jeśli ktoś chciał go uprawiać, to musiał mieć nie tylko talent, ale także pomysł na "coś nowego" i być przy tym bardzo pracowitym. To ostatnie było mu konieczne, aby perfekcyjnie opanować sztukę gry na jakimś instrumencie. Bo przecież w świecie tych dźwięków na równi z "treścią" liczy się "forma".
    Stąd w historii tak naprawdę wcale nie pojawiło się zbyt wiele świetnych zespołów grających tego typu rocka. W latach 70. – The Moody Blues, King Crimson, Emerson, Lake & Palmer, Pink Floyd, Yes i Genesis. W następnej dekadzie, po spustoszeniu jakie dokonały punk i New Wave pojawiła się nowa generacja tego rodzaju grup z Marillionem, Pallasem i Pendragonem na czele. Ujawniła się też wówczas pewna prawidłowość. Im później jakiś zespół startował, tym trudniejsze miał przed sobą zadanie. Bo musiał wymyśleć muzykę, jakiej dotąd przed nim nikt nie nagrywał. Z tego powodu im bliżej współczesności, tym mniej udanych debiutów w tym kręgu. W ostatnich kilkunastu latach do najważniejszych w nim objawień można zaliczyć start brytyjskiego Porcupine Tree, amerykańskiego Spock’s Beard i szwedzkiego The Flower Kings.
    The Flower Kings. To formacja którą utworzyli na początku lat 90. - kompozytor i gitarzysta Roine Stolt oraz grający na instrumentach klawiszowych - Thomas Bodin. Poza nimi w grupie występowało jeszcze kilku zdolnych muzyków. Później, wraz z upływem czasu i kolejnymi płytami wykrystalizował się dość oryginalny styl zespołu. Stał się rozpoznawalny.
    Na początku tego roku na rynek trafiło najnowsze dzieło The Flower Kings – podwójny album "Paradox Hotel". Gdy, zorientowałem się, że całość ma ponad 130 minut, trochę się zaniepokoiłem. Czy Szwedzi aby nie przesadzili? Przecież tak długą płytą można skutecznie jeśli nie zamęczyć, to przynajmniej nieźle znudzić słuchacza. Trochę więc niepewnie uruchomiłem odtwarzacz.
    Początkowo wszystko wskazywało, że czarny scenariusz się potwierdzi, bo po króciutkim wstępie przeszło mi "delektować" się blisko 20 min. drobiazgiem - suitą "Monsters & Men". I gdy już zacząłem wątpić w pojawienie się prawdziwej rozkoszy, niespodziewanie nadeszła. Bo z każdym następnym utworem robiło się coraz piękniej i ciekawiej. A seria tematów od kompozycji "Lucy Had A Dream", przez frapujące (dekadenckie) "Bavarian Skies", balladowe "Selfconsumming Fire", aż po kończące pierwszy CD poruszające "Mommy Leave The Light On" oraz "End On A High Note" wręcz mnie oczarowała.
  • Zachwyciłem się i pięknem melodii, i pomysłowością aranżacji, i wirtuozerią gry.
    Zaraz potem rozochocony poziomem pierwszej części wysłuchałem drugiej. I też się nie zawiodłem. Bo wcale nie była gorsza. Szczególnie przypadł mi do gustu prawie hard rockowy utwór tytułowy albumu i finał całości – rozbudowana kompozycja "Blue Planet".

autor: Jerzy Skarżyński, DZIENNIK POLSKI

LISTA UTWORÓW

  • CD 1 [Room 111]:
  • 1. Check In (Bodin) 1:37
  • 2. Monsters & Men (Stolt) 21:21
  • 3. Jealousy (Stolt) 3:22
  • 4. Hit Me With A Hit (Stolt) 5:32
  • 5. Pioneers Of Aviation (Stolt) 7:49
  • 6. Lucy Had A Dream (Bodin/Stolt) 5:28
  • 7. Bavarian Skies (Bodin/Stolt) 6:34
  • 8. Selfconsuming Fire (Stolt) 5:49
  • 9. Mommy Leave The Light On (Stolt) 4:38
  • 10. End On A High Note (Stolt) 10:43
  • .
  • CD 2 [Room 222]:
  • 1. Minor Giant Steps (Stolt) 12:12
  • 2. Touch My Heaven (Bodin) 6:08
  • 3. The Unorthodox Dancinglesson (Stolt) 5:24
  • 4. Man Of The World ( Reingold/Stolt/Bodin) 5:55
  • 5. Life Will Kill You (Fröberg) 7:03
  • 6. The Way The Waters Are Moving (Bodin/Stolt) 3:12
  • 7. What If God Is Alone (Reingold/Stolt/Fröberg) 6:58
  • 8. Paradox Hotel (Stolt/Bodin) 6:29
  • 9. Blue Planet (Stolt) 9:42

tagi: THE FLOWER KINGS / PARADOX HOTEL

...

patronaty



partnerzy