logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje
AARON LEE TASJAN
Karma for Cheap
31.08.2018
  • Aaron Lee Tasjan nie jest może artystą, którego nazwisko mówiłoby zbyt wiele słuchaczom w Polsce, ale gość mimo młodego wieku już od dość długiego czasu próbuje swoich sił na scenie i stopniowo buduje pozycję w branży muzycznej. Wydawał muzykę z kilkoma grupami, które choć chwalone przez krytyków, nigdy nie zdobyły większej popularności, nagrał kilka EP-ek z własnym materiałem, wreszcie przewinął się przez moment przez skład kolejnego wcielenia legendarnych New York Dolls. Od kilku lat ruszył jednak na dobre i stara się regularnie wypuszczać nowe solowe płyty. Karma for Cheap to już trzecia z nich, jednak pierwsza, z którą miałem styczność. Styczność przypadkową, ale – jak to często bywa – właśnie takie przypadki okazują się bardzo przyjemne.

    Tasjan to artysta, który porusza się w szeroko pojętym gatunku „americana”, który jest w zasadzie połączeniem melodyjnego rocka, popu, nieco ambitniejszego country, czasem i lekkiej psychodelii czy glamu. W Stanach jest to olbrzymi rynek, a jego najpopularniejsi reprezentanci mogą liczyć na naprawdę wielką sławę, u nas przyjęło się to przynajmniej na razie znacznie słabiej (żeby nie powiedzieć, że wcale), stąd też trudniej trafić na takie perełki jak Karma for Cheap. Ale jednak czasem się udaje. Jeśli bliska jest wam twórczość takich nieco jednak w Polsce niedocenianych legend jak Tom Petty, Roy Orbison czy Jeff Lynne, to jest to właśnie album dla was. Słychać to już od pierwszych dźwięków niezwykle chwytliwego If Not Now When. Jest melodyjnie, niezwykle przyjemnie, bez komplikacji, ale absolutnie nie prostacko. Tasjan nie potrzebuje czasu na rozkręcenie się, bo od początku całość utrzymana jest na wysokim poziomie. Od pierwszego odsłuchu najbardziej do gustu przypadł mi drugi numer na płycie – The Truth Is So Hard to Believe. Chyba to tu najbardziej słychać wpływy twórczości różnych wymienionych przeze mnie członków supergrupy Traveling Wilburys. Jednocześnie jest to chyba najcięższa kompozycja na płycie, co w niczym nie ujmuje jej chwytliwości. Równie treściwie będzie jeszcze trochę później w najdłuższym na płycie Set You Free, gdzie nawet dosłuchać możemy się śladów Oasis (Tasjan uczył się gry na gitarze przy ich numerach, więc nie jest to porównanie całkiem od czapy), a z drugiej strony trochę rytmicznego glam rocka.

    Punktem wspólnym większości kompozycji jest nienachalna przebojowość, wpadające w ucho motywy, łatwo przyswajalne rytmy i bardzo przyjemne aranżacje jak w The Rest Is Yet to Come czy Crawling at Your Feet (w którym wokalnie udziela się niejaka Sheryl Crow). W Heart Slows Down pojawiają się pewne ślady pop-rockowej psychodelii natomiast End of the Day to niesamowicie chwytliwy numer bardzo w klimatach Petty’ego.
  • Powiedzmy sobie szczerze – każda amerykańska stacja radiowa spod znaku „classic rock / americana” będzie chciała to grać, chyba że przestraszy się może zbyt mało jeszcze znanego nazwiska twórcy. Songbird, które płytę zamyka, to utwór, przy którym niezwykle trudno usiedzieć spokojnie. Daję wam najwyżej minutę i będziecie się kiwali w rytm kompozycji, a nieco „rozjechany” motyw przewodni natychmiast zostanie w głowie. Elementy knajpianego bluesa w drugiej części numeru stanowią dodatkowy smaczek. Wyjątek od tych dość dynamicznych, momentami nawet skocznych numerów stanowi Dream Dreamer – piękny ukłon w stronę subtelnych ballad popularnych w latach 50. i 60., zapewniający kapitale złamanie dynamiki płyty. Gdyby jeszcze z jeden kawałek w tych klimatach znalazł się na krążku, wrażenie z odsłuchu byłoby pewnie jeszcze korzystniejsze.

    Tasjan nie sili się na wielką ekspresję godną rockowych krzykaczy. Śpiewa jakby od niechcenia, nie szarżując, ale jednocześnie idealnie wpasowując się ze swoim wokalem w instrumentarium. I znowu nie sposób nie przywołać tu podobieństw do Petty’ego. Warto wspomnieć też o tym, że ten z pozoru optymistyczny, pozytywny klimat brzmienia nie opuszcza nas nawet wtedy, gdy Tasjan ma do przekazania mniej optymistyczne treści. Może to powodować pewien zgrzyt w odbiorze jego twórczości, ale o dziwo sprawdza się naprawdę nieźle, choć naturalnie sprawia, że przy poświęcaniu mniejszej uwagi tekstom, możemy mieć złudne wrażenie, że to wyłącznie pozytywny, niezwykle „słoneczny” album.

    Karma for Cheap to dziesięć w większości niezbyt skomplikowanych, ale niezwykle melodyjnych numerów, nawiązujących do twórczości takich legend jak Tom Petty, Jeff Lynne, Roy Orbison czy momentami Beatlesi, z przebijającymi od czasu do czasu lekkimi śladami glam rocka. To album dla tych, którzy – owszem – rocka lubią, ale bardziej zależy im na ładnych melodiach, chwytliwych refrenach i przyjemnym, słonecznym klimacie, niż na ciężkich riffach i wymyślnych solówkach. Myślę, że ma wszelkie prawo spodobać się zarówno właśnie fanom melodyjnego, amerykańskiego rocka, jak i tym, którzy od cięższych brzmień raczej stronią, a wolą muzykę pop, choć nie tę nowoczesną, a nieco „oldschoolową”. Tasjan ma niewielkie szansę na zdobycie kiedykolwiek pozycji takiej, jaką cieszyli się Bowie, Orbison czy Petty, ale dla fanów tych artystów, a także kilku innych, jeszcze trzymających się całkiem nieźle, istnienie takiego wykonawcy i takich płyt to bardzo dobra wiadomość. Ktoś jak najbardziej chce wciąż tak grać i czyni to w dodatku na bardzo satysfakcjonującym poziomie.

autor: Jakub "Bizon" Michalski

tagi: AARON LEE TASJAN / KARMA FOR CHEAP / 2018 / AMERICANA / ROCK / POP-ROCK /

...

patronaty



partnerzy