logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje
LUNATIC SOUL
Under The Fragmented Sky
25.05.2018
Ocena:
  • Gdyby każdy z polskich artystów tak rozpieszczał swoich fanów jak Mariusz Duda, rodzima branża muzyczna stałaby się jedną z najsilniejszych na świecie. Brzmi to jak banał, ale prawdą jest, że wiecznie zapracowany i pełen kreatywnych pomysłów wokalista i kompozytor średnio raz w roku obdarowuje słuchaczy nowym wydawnictwem na najwyższym światowym poziomie, prezentując nietuzinkowe podejście do procesu komponowania. Nieco ponad pół roku po październikowym "Fractured" stanowiącym dokumentację osobistych przeżyć artysty związanych z życiowymi ciosami, które dotknęły go w 2016 roku, o czym pisałam już w recenzji płyty, artysta przygotował rodzaj suplementu do wydawnictwa, zawierającego trzydzieści sześć minut premierowego materiału, a nawiązującego tematycznie do piątego albumu Lunatic Soul.

    Sam autor jak zwykle bardzo treściwie wypowiedział się o nowej płycie: "To bardzo niespodziewane i spontaniczne wydawnictwo. Początkowo myślałem tylko o wydaniu maksisingla "A Thousand Shards of Heaven" z kilkoma dodatkowymi utworami, ale tak ładnie mi się to wszystko rozrastało w studiu, że skończyło się na ponad trzydziestu sześciu minutach zupełnie nowych dźwięków. Wyszła z tego naprawdę bardzo interesująca płyta. Dzięki "Under The Fragmented Sky" ostatni czerwony album nabierze pełniejszego wyrazu, a cała dyskografia Lunatic Soul zyska kolejną odsłonę moich muzycznych fascynacji, od początku zawieszonych gdzieś pomiędzy życiem a śmiercią".

    Osiem nowych "lunatycznych" propozycji tworzy przepiękną całość, w której przeważają tematy instrumentalne. Znaczna część z nich powstała podczas sesji nagraniowej "Fractured", jednakże ostateczne "dopieszczenie" utworów miało miejsce pomiędzy grudniem 2017 a lutym 2018, tuż przed rozpoczęciem nagrań nowego dzieła Riverside, jak zawsze w Serakos Studio. Według artysty nowe wydawnictwo jest nietypowe i inne niż wszystko co stworzył dotychczas, lecz jednocześnie "dużo bliższe klimatom znanym z wcześniejszych płyt w stosunku do "Fractured", który przecierał nieodkryte, odważne muzyczne szlaki.

    Solowy projekt wokalisty i kompozytora Riverside obchodzi w 2018 roku jubileusz dziesięciolecia działalności. Wydawnictwo stanowi w pewnym sensie podsumowanie tego okresu. "Under The Fragmented Sky" to dokumentacja technicznych i kompozytorskich umiejętności Mariusza, który zdecydowaną większość partii zagrał sam, wykorzystując nie tylko ukochany bas, lecz także gitarę akustyczną, klawisze oraz instrumenty rytmiczne i perkusyjne. Tradycyjnie choć sporadycznie pojawia się też Wawrzyniec Dramowicz, który jak zawsze swoją grą na perkusji doskonale dopełnił artystyczną wizję Dudy.
  • Nie sposób nie wspomnieć także o eksperymentach wokalnych, które dodają muzyce klimatu. Regularny tekst pojawia się tylko w dwóch utworach z ośmiu - w pozostałych na tle bardzo subtelnej elektroniki słyszymy głównie pełne emocji wokalizy, fantastycznie wpasowujące się w nostalgiczno-refleksyjną atmosferę całości. Warto także dodać, że za szatę graficzną wydawnictwa odpowiedzialny jest Jarek Kubicki, autor okładki m.in. "Breaking Habits" projektu Meller Gołyźniak Duda.

    Nowa muzyka Dudy jest bardzo nastrojowa, wyciszona, wręcz intymna. Ma filmowy potencjał. Składa w całość wszystko to, co na poprzednim albumie "rozpadło się na kawałki". Opowieść rozpoczyna się marzycielskim, podniebnym lotem… Słuchacz ma wrażenie, że bohater spogląda na otoczenie w lotu ptaka. To metafora osobistych odczuć autora - Mariusz dystansuje się od wydarzeń, które miały miejsce w 2016 roku. Połamane dźwięki nie są już tak ostre jak na "Fractured" - melodia płynie lekko, nostalgicznie, nastrojowo. Zapętlony gitarowy motyw przeplata się z delikatnym pulsem elektroniki, na tle którego wybrzmiewa lekka jak piórko wokaliza.

    Klawiszowe eksperymenty towarzyszą całemu albumowi. W "Trials", narastające elektroniczne dźwięki i powtarzana jak mantra, zapętlona fraza "I try so hard to pretend" wprowadzają słuchacza w trans. Nawiązuje ona do walki, która toczy się w głowie bohatera, próbującego zaakceptować rzeczywistość. To najbardziej mroczny fragment albumu, budzący skojarzenia z twórczością Archive, a także elektronicznymi pomysłami młodego amerykańskiego producenta, Nicolasa Jaara. Jednak tak naprawdę słychać tu przede wszystkim charakterystyczny styl Lunatic Soul. Gdy napięcie osiąga punkt kulminacyjny, utwór eksploduje emocjonalną gitarową partią, a następnie płynnie przechodzi w akustyczną, półtoraminutową miniaturę.

    "Sorrow" jest subtelnym wyciszeniem i wprowadzeniem do kompozycji tytułowej, w której na tle gitary akustycznej w pełnej okazałości błyszczy głęboki głos Mariusza, snujący opowieść o znaczeniu wsparcia bliskich w zmaganiu się z traumatycznymi przeżyciami. W drugiej minucie do gitary dołączają klawisze. To kompozycja przepięknie nawiązująca do pierwszego lunatycznego dyptyku. Szczególnie w pamięć zapada śpiew na głosy oraz zjawiskowa, wyciszająca wokaliza wieńcząca utwór.

    "Shadows" jest jak spacer w ciemności - niezwykle ekscytujący, lecz jednocześnie budzący lęk. Tajemnicze, przestrzenne eksperymentalne brzmienie klawiszy napotyka tu na orientalne rytmy gitary akustycznej oraz dodającą mroku kompozycji partię basu. To jeden z najmocniejszych punktów albumu.
    Bliskowschodniego brzmienia gitary i instrumentów rytmicznych nie brakuje także w szóstej, w pełni instrumentalnej kompozycji, wspaniale nawiązującej do lunatycznych początków.
  • "The Art Of Repairing" jest metaforą składania w całość "potłuczonego" życia. Pofragmentowane klawiszowe dźwięki łączą się ze sobą w hipnotyzującą, kołyszącą melodię, graną na gitarze basowej. Taneczny motyw jest muzyczną kontynuacją pomysłów z "Fractured". Niespełna osiem minut transowego tańca dopełniają także ciekawe eksperymenty wokalne.

    Minialbum wieńczy "Untamed", drugi fragment z tekstem. To prawdopodobnie najbardziej optymistyczny utwór z repertuaru Lunatic Soul, pełen uśmiechu i nadziei. To wyraz zwycięskiego zakończenia walki z życiowymi trudnościami. Ciepły głos Mariusza wspaniale brzmi na tle gitarowej rytmiki wspartej fortepianową melodią oraz idealnie pasującą do całości partią perkusji Wawrzyńca Dramowicza. To doskonałe zakończenie przepięknej płyty, filmowy "happy end", analogiczny do "Found" Riverside.
    W twórczości Mariusza Dudy jest mnóstwo symboliki. Nic tu nie jest przypadkowe. Jako że "Under The Fragmented Sky" to wydawnictwo dodatkowe, po raz pierwszy na okładce nie pojawiło się słynne logo LS. Mariusz upodobał sobie trylogie. Dwie ukazały się pod szyldem Riverside. "Reality Dream" w skład której wchodzą trzy pierwsze płyty zespołu to opowieść o człowieku, cykl kolejnych trzech wydawnictw nazwano natomiast nieoficjalnie "trylogią tłumu".

    W przypadku Lunatic Soul jest podobnie - sześć pełnych albumów ma składać się na "Cykl Życia i Śmierci". Znamy na razie cztery odsłony tej historii. Co więcej, artysta przewidział także uzupełnienia do długogrających muzycznych rozdziałów. Biało-czarny dyptyk (pierwszy i drugi album) dopełniły szare "Impressions". Kolejne dwa albumy, z których znamy obecnie tylko czerwony (Fractured) wzbogaci opisywana EPka. W tej układance wciąż jest miejsce na płytę, która ma dopełnić krąg, stać się fabularną poprzedniczką "Walking On A Flashlight Beam" i ostatecznie (wraz z ewentualnym "dodatkiem") zamknąć opowieść rozpoczętą na "czarnym" debiucie w pętlę. Jednak co tak naprawdę będzie dalej, wie na razie jedynie sam artysta, którego muzyczna kreatywność nie zna granic…

autor: Aleksandra Olcia Wojcińska

tagi: MARIUSZ DUDA / RIVERSIDE / LUNATIC SOUL

...

patronaty



partnerzy