logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje
ANNA VON HAUSSWOLFF
Dead Magic
2.03.2018
Ocena:
  • Szwedzki pisarz Walter Ljungquist w jednym ze swoich dzieł wypowiedział się następująco: "Weź los człowieka, cienką, patetyczną linię, która zakreśla nieskończoną i nieznaną ciszę. Właśnie w tej ciszy, tylko w wyobraźni i nieznanym ośrodku, rodzą się legendy. Niestety! Dlatego w naszych czasach nie ma legend. Nasz czas to czas pozbawiony ciszy i tajemnic; pod ich nieobecność żadna legenda nie może wzrosnąć." Te poetyckie słowa zwróciły uwagę Anny von Hausswolff - pochodząca z Göteborga wokalistka zacytowała je w zapowiedzi swojej czwartej płyty - jeszcze bardziej intrygującej i poruszającej niż jej trzy dotychczasowe wydawnictwa.

    Obdarzona nietuzinkowym głosem autorka tekstów i wirtuozka instrumentów klawiszowych, jest córką światowej sławy kompozytora awangardowej muzyki elektronicznej Carla Michaela von Hausswolffa oraz pani psycholog kochającej muzykę klasyczną, a także twórczość Boba Dylana i Nicka Cave'a. Zainteresowania rodziców odcisnęły piętno na osobowości trzydziestodwulatki, która do dziś wspomina rodzinną tradycję wspólnego słuchania dzieł Czajkowskiego i korzysta w swoich utworach z inspiracji muzyką klasyczną.

    "Dead Magic" zawiera pięć kompozycji trwających nieco ponad trzy kwadranse, urzekających onirycznym klimatem, w których mistyczna pejzażowość i baśniowość kontrastuje z cięższym brzmieniem bliskim post rockowej stylistyce. Eklektyczna twórczość artystki jest wypadkową rocka gotyckiego, muzyki drone, ambientu oraz metalu, nad którą unosi się duszna i mroczna atmosfera rodem z filmów grozy. Nowy album to "portal prowadzący do ciemności, gdzie niczym w czarnej dziurze skupia się zarówno pozytywna, jak i negatywna energia". Znaczący wpływ na ostateczny kształt dzieła miał producent Randall Dunn, współpracujący wcześniej z Wolves in the Throne Room, Sunn O))) oraz Earth, a także Michael Gira, z którym von Hausswolff miała przyjemność dzielić scenę jesienią 2016 roku, podczas wspólnej trasy koncertowej z zespołem Swans.

    Muzycznym fundamentem albumu jest charakterystyczne, pełne patetyzmu i przestrzenności brzmienie dwudziestowiecznych kościelnych organów, znajdujących się w Marmor Kirken (marmurowym kościele) w Kopenhadze, przypominającym Bazylikę Św. Piotra w Rzymie, w którym artystka przez dziewięć dni wraz z producentem oraz pięcioosobowym zespołem pracowała nad kształtem kompozycji. Nie od dziś wiadomo, że zabytkowe świątynie, poza tym, że są miejscem kultu, dysponują doskonałymi warunkami akustycznymi, a odbywające się w nich koncerty muzyki sakralnej przyciągają rzesze słuchaczy. Anna w swoich wypowiedziach kilkukrotnie podkreślała, że jest pod wrażeniem mocy i różnorodności brzmienia organów dodając, iż gra na nich wymaga ogromnych nakładów energii.


  • Fantastycznym dopełnieniem dla najbardziej majestatycznego spośród instrumentów klawiszowych są pełne mroku gitarowe przestery, mięsisty bas, subtelne partie perkusji oraz urzekające tajemniczością aranżacje smyczkowe autorstwa Úlfura Hanssona, tworzące razem spójną i niepowtarzalną dźwiękową całość. Nad muzyką góruje emocjonalny wokal Anny, która zainspirowana umiejętnościami amerykańskiej sopranistki i pianistki Diamandy Galás, odkryła nowe możliwości wykorzystania potencjału swojego głosu. Artystka na nowej płycie bawi się skalą i rejestrami, bez najmniejszych problemów przechodząc od szeptu do krzyku.

    "Dead Magic" jest jednocześnie podniosłym rytuałem, mityczną opowieścią oraz intymną podróżą w głąb duszy wokalistki, która podczas procesu komponowania zmagała się z depresją. Von Hausswolff opisała swój stan emocjonalny jako przebywanie "w złym miejscu", gdzie doświadczyła "strachu, niepewności, lęków i melancholii". Osobiste przeżycia zdeterminowały liryczną zawartość płyty, poruszającą mroczną tematykę końca świata, upadku wartości, narodzin i śmierci.

    W "The Mysterious Vanishing of Electra" artystka snuje opowieść o ludziach, których pomimo dzielącej ich odległości łączy szczególna więź - zmagają się z trudami życia po utracie ukochanej osoby. Swoim poruszającym i poetyckim tekstem chce okazać im wsparcie w cierpieniu. Wpływ na albumowe treści miała także powieść wspomnianego już na początku tej recenzji Waltera Ljungquista. Wydana w 1975 roku powieść "Källan" stała się inspiracją dla wieńczącego album " Källans återuppståndelse", będącego nostalgicznym powrotem do przepięknej krainy z czasów dzieciństwa autorki kompozycji, gdzie spędzała większość wakacji.

    Organowa partia rozpoczynającego płytę "The Truth, The Glow, The Fall" przywodzi na myśl "Push The Sky Away" Nicka Cave'a. Na tle aranżacji smyczkowych, subtelnej partii perkusji i przyjemnie pulsującego basu rozbrzmiewa baśniowy wokal Anny, który doskonale współbrzmi z charakterystycznymi dla post rocka przesterowanymi partiami gitar generowanymi przy pomocy smyczka. Drugi utwór poraża gitarowymi zapętleniami rodem z twórczości Swans. W "The Mysterious Vanishing of Electra" wokal von Hausswolff ociera się o przeszywający do szpiku kości krzyk. Czwarty "The Marble Eye" i wspomniany już wieńczący dzieło " Källans återuppståndelse", podkreślają w oniryczną atmosferę i stanowią prezentację organowej wirtuozerii von Hausswolff.

    Prawdziwą perłą jest natomiast centralna, trwająca ponad szesnaście minut kompozycja "Ugly And Vengeful", rozpoczynająca się tajemniczym, atmosferycznym motywem klawiszowym.
  • Po kilku minutach z muzycznej mgły wyłania się narastający dźwięk syreny, wykorzystywany często w najnowszych kompozycjach Swans przez Michaela Girę i podniosły głos artystki, która kreuje klimat rodem z horroru. Marszowy rytm perkusji i mroczne brzmienie organów dopełniają całości.

    Czwarte dzieło szwedzkiej artystki to dzieło kompletne, które z odsłuchu na odsłuch odkrywa przed słuchaczami kolejne warstwy, zaskakując ciekawymi rozwiązaniami brzmieniowymi i kompozytorskimi. To album, który jest w stanie bardzo silnie oddziaływać na odbiorcę, w zależności od okoliczności wyciskając łzy i poruszając najgłębsze zakamarki duszy, innym razem powodując pojawienie się na plecach ciarek, będących oznaką strachu. Ciekawe, jakie emocje wywoła tym razem…




autor: Aleksandra Olcia Wojcińska

tagi: ANNA VON HAUSSWOLFF

...

patronaty



partnerzy