logo
matecznik dźwięków niebanalnych
Recenzje
AMAROK
Hunt
23.06.2017
Ocena:
  • 23 czerwca 2017 ukazała się płyta, która powinna ujrzeć światło dzienne dużo wcześniej. Jak to w życiu bywa musiała poczekać na swój moment, by zaświecić pełnym blaskiem. Po 12 latach powrócił niesłusznie zapomniany już trochę zespół Amarok. To projekt Michała Wojtasa, multiinstrumentalisty i twórcy m.in. Uniqplan, Catster i Casma, którego dzielnie wspiera żona Marta i kilka innych, równie ważnych osób.


    Jedno jest pewne - ten album to dzieło kompletne, spójne i perfekcyjnie dopracowane. Z odsłuchu na odsłuch zyskuje i odsłania swoje kolejne fascynujące warstwy. Zdecydowanie jest co odkrywać i czym się zachwycać, rozpoczynając od wspaniałych muzycznych pejzaży i ciekawych tekstów, przechodząc przez nietypowe dźwięki, a kończąc na znakomitych gościach, którzy dołożyli swoje cegiełki, aby album stał się jeszcze bardziej wyjątkowy.


    To płyta dla osób wyczulonych na piękno, które słuchają uważnie całych albumów i lubią wyruszać w dźwiękową podróż. Z pewnością spodoba się fanom Pink Floyd, Mike'a Oldfielda, Tangerine Dream ale także, a może przede wszystkim Lunatic Soul. To nastrojowa i niezwykle emocjonalna muzyka duszy o potencjale filmowym, która pozwala zapomnieć o rzeczywistości. Mrok miesza się tu z hipnotyzującą słuchacza od pierwszych minut delikatnością.


    W warstwie muzycznej dzieje się bardzo dużo - po jednym przesłuchaniu nie sposób wyłapać wszystkie istotne elementy. Już sam spis wykorzystanych instrumentów o tym świadczy - czy wszyscy wiedzą co to jest fisharmonia, theremin, duduk? A do tego dodać trzeba mnóstwo dźwięków wziętych z życia codziennego i otaczającego świata, takich jak np. stukanie o hydrant (zapoznałam się z wypowiedzią samego autora na temat zawartości albumu). Gatunkowo natomiast rock progresywny łączy się tu z pięknie "plumkającą", a czasem bardziej zadziorną elektroniką, ambientem i dobrym popem. Są utwory piosenkowe, średniej długości, a także "długasy", w szczególności zamykający album tytułowy "Hunt", który trwa 17 minut, zadaje ważne pytania i pozostawia słuchacza z niedosytem i chęcią ponownego włączenia całości. Płyta brzmi wyśmienicie, ale nie było wątpliwości, że tak będzie, gdy dowiedziałam się, że nagrywana była w Studiu Serakos.


    Kim są ci tajemniczy goście, o których wspomniałam? Dla tych, którzy sprawdzili singel promujący, żadną zagadką nie jest to, że w utworze drugim śpiewa Mariusz Duda. "Idyll" jest przeuroczy, wyciszający, delikatny... a głos wokalisty Riverside i Lunatic Soul pozwala przenieść się tam, gdzie liczą się tylko marzenia. Natomiast w utworze ósmym czaruje wokalem Colin Bass z zespołu Camel.
  • Ponadto słyszymy perkusistę Pawła Kowalskiego, klawiszowca Michała Ściwiarskiego, grającego na duduku Sebastiana Wielądka, Konrada Pajęka, wspomnianą już Martę Wojtas oraz lektora - to przyjaciel Michała, John England.


    To jeszcze kilka słów o tekstach. To koncept-album z jednym bohaterem. Jakim? Tu pozostaje pole do interpretacji... Według mitologii inuickiej Amarok to wilk-samotnik, który wyrusza na polowanie. Taka właśnie jest postać opisywana w utworach - to zagubiony w cyberprzestrzeni człowiek, który w ciemności stąpa po promieniu latarki. Nasunęło mi się takie skojarzenie z ostatnim albumem Lunatic Soul. A tak naprawdę to osoba anonimowa, która szuka ukojenia w sieci i ma trudności z rozgraniczeniem świat wirtualnego i rzeczywistego. Płyta skłania do refleksji nad współczesnością i zadaje nam znane już dobrze pytania o to, kim jesteśmy, dokąd zmierzamy i jaki jest sens kreowania wirtualnej rzeczywistości?


    Płytę przesłuchałam od momentu otrzymania jej kilkanaście razy. Za chwilę włączę ją ponownie i pozwolę, by całkowicie pochłonęły mnie dźwięki. Na koniec jeszcze ciekawostka, którą znalazłam w bezkresnym Internecie - od kilkunastu lat istnieją w Europie jeszcze 2 inne Amaroki - progresywny w Hiszpanii i black-metalowy...w Polsce. To co, słuchamy? Ciekawe, kiedy koncerty...

autor: Aleksandra Olcia Wojcińska

tagi: AMAROK

...

patronaty



partnerzy